Feminatywy i neutralne nazwy stanowisk - o co naprawdę chodzi w Złotym Piórze

3 min czytania
Feminatywy i neutralne nazwy stanowisk - o co naprawdę chodzi w Złotym Piórze

W Klubie Miłośników Polszczyzny - Złote Pióro na tapecie znów język zawodowy i prawo pracy. W dyskusję wciąga się Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu, która publikuje głos łączący sympatię do feminatywów z ostrożną oceną nowych interpretacji prawa. 📚🤔

  • Złote Pióro rozbiera na części feminatywy i neutralność nazw zawodów
  • Autor podkreśla - problem leży w interpretacjach, a nie w przepisie

Złote Pióro rozbiera na części feminatywy i neutralność nazw zawodów

Marcin Galant z Klubu Miłośników Polszczyzny zauważa, że feminatywy - takie jak nauczycielka, lekarka czy piosenkarka - są naturalnym elementem codziennego języka i warto ich używać. Jednocześnie podkreśla, że zapisanie w ogłoszeniu formy męskiej, np. bibliotekarz czy lekarz, nie powinno automatycznie oznaczać wykluczenia kandydatek. Autor wskazuje, że w praktyce językowej rodzaj męski często funkcjonuje jako forma ogólna odnosząca się do wszystkich wykonawców zawodu, podczas gdy użycie formy żeńskiej dla stanowiska może faktycznie sugerować preferencje płciowe - tak jak w przypadku ogłoszenia o sekretarce. 😊

Galant nie odrzuca feminatywów - raczej apeluje o wyczucie i konsekwencję: jeśli mówimy o konkretnej osobie, nazwa powinna odpowiadać płci tej osoby, ale w zapisie ofert pracy warto pamiętać o neutralności i jasności komunikatu. Autor przyznaje też, że niektóre formy, np. „chirurżka”, bywają trudniejsze w użyciu, ale niekoniecznie błędne.

Autor podkreśla - problem leży w interpretacjach, a nie w przepisie

W swojej analizie Marcin Galant odwołuje się do nowego zapisu w Kodeksie pracy i krytykuje nadgorliwe interpretacje, które zamiast rozjaśniać sytuację - komplikują ją. Przypomina treść przepisu, który stał się punktem sporu:

Art. 18 3ca

§ 3. Pracodawca zapewnia, aby ogłoszenia o naborze na stanowisko oraz nazwy stanowisk były neutralne pod względem płci, a proces rekrutacyjny przebiegał w sposób niedyskryminujący. - Kodeks pracy

W praktycznym odczytaniu autor widzi ryzyko przesady - nie każde użycie rodzaju męskiego w ogłoszeniu oznacza zamiar dyskryminacji. Galant tłumaczy, że zgodnie z jego rozumieniem języka, słowa takie jak lekarz, sprzedawca czy kierownik mogą funkcjonować jako określenia ogólne, obejmujące także kobiety wykonujące dany zawód. ✍️📣

Autor jednocześnie dopuszcza oczywistość odwrotnych sytuacji - gdy ogłoszenie brzmi „poszukujemy sekretarki”, może to realnie odsuwać kandydatów płci męskiej. W jego ocenie sensowne jest łączenie dbałości o formy z rozsądną interpretacją przepisów.

Galant zaznacza, że nie jest prawnikiem i chętnie usłyszy głos specjalistów. Osoby zainteresowane konsultacją proszone są o kontakt na adres: [email protected]. Kontakt powtarza się tu celowo - w tej sprawie biblioteka i autor zapraszają do dyskusji: [email protected]. 📬

Na marginesie felietonu pojawia się też językowy kwiatek - przypomnienie o zasadach pisowni, że niektóre zmiany ortograficzne nie dotykają reguł łączenia „nie” z rzeczownikami odczasownikowymi, co autor ilustruje krótkim przykładem. 😉

Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu za pośrednictwem cyklu Złote Pióro serwuje mieszkańcom rozmowy o języku, które są jednocześnie praktyczne i prowokujące do myślenia - warto je śledzić, jeśli ktoś lubi, gdy język spotyka się z codziennością.

na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna Kalisz.

Autor: krystian