Uwaga! Upał (komunikat RSO)

Wielka litera potrafi namieszać - Kalisz ma na to kilka przykładów

Wielka litera potrafi namieszać - Kalisz ma na to kilka przykładów

W Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu znów rozkładana jest ortograficzna lupa. Najnowsza odsłona “Złotego Pióra” bierze na celownik wielkie litery - te, które potrafią dodać tekstowi powagi, ale równie łatwo robią z niego językową dekorację 📚

  • Złote Pióro 84 pokazuje, kiedy duża litera naprawdę ma sens
  • Na etykietach wielkie litery robią więcej hałasu niż smaku 🍽️
  • W Kaliszu lokalne nazwy też lubią własną wielką literę

Złote Pióro 84 pokazuje, kiedy duża litera naprawdę ma sens

W polszczyźnie duża litera nie jest ozdobą na zapas. Bywa potrzebna, gdy chodzi o szacunek, podniosły ton albo nazwę własną, ale w zwykłym opisie szybko zaczyna przeszkadzać. Dlatego poprawnie zapisujemy powstanie wielkopolskie, a w bardziej uroczystym, oficjalnym kontekście można już spotkać Powstanie Wielkopolskie. Podobnie jest z nazwami świątyń i wspólnoty religijnej - kościół jako budynek zostaje mały, za to Kościół katolicki już nie. 🕊️

W tym samym porządku mieści się też msza. W codziennych tekstach nie ma potrzeby podbijać jej wielką literą, choć w zapisach liturgicznych forma Msza Święta również jest dopuszczalna. To właśnie taki detal pokazuje, że ortografia nie jest kaprysem, tylko narzędziem dość precyzyjnym, a przy tym bardzo czułym na kontekst.

Na etykietach wielkie litery robią więcej hałasu niż smaku 🍽️

Kolejny językowy grzech, o którym przypomina ten odcinek, czai się w nazwach produktów. Majonez do dekoracji sałatek nie potrzebuje teatralnej oprawy, a na opakowaniu boczku czy grzanek wielkie litery na środku słów zwykle niczego nie poprawiają. Wyjątek robią nazwa marki, producenta albo pierwszy wyraz zdania - reszta powinna zostać na swoim miejscu.

Tu przydaje się też uporządkowanie samej składni. O wiele naturalniej brzmi dużą literą niż z dużej litery. Jak przypomina prof. Mirosław Bańko:

Różnica między wielką a dużą literą nie jest tak istotna jak wybór konstrukcji składniowej. Otóż zgodnie z tradycją piszemy wielką (dużą, małą) literą, nie z wielkiej (dużej, małej) litery. Konstrukcja z przyimkiem to składniowy rusycyzm, który mimo znacznego rozpowszechnienia wciąż budzi opory wielu osób.

W Kaliszu lokalne nazwy też lubią własną wielką literę

Najciekawiej robi się tam, gdzie język spotyka się z miejskim zwyczajem. Rogatka czy Ogródek Jordanowski w ogólnym znaczeniu zapisuje się małą literą, ale w lokalnym obiegu Kalisza te nazwy żyją już jako konkretne miejsca. I właśnie tu łatwo o potknięcie, bo ktoś z zewnątrz widzi zwykły rzeczownik, a mieszkaniec od razu myśli o konkretnej przestrzeni, którą zna z codziennych tras.

To samo potrafi zaskoczyć przy nazwach skróconych, używanych na co dzień przez samych mieszkańców. Ortografia nie zawsze idzie tu ręka w rękę z intuicją, dlatego takie przykłady są dla kaliszan szczególnie ciekawe - pokazują, jak język wchodzi w rytm miasta i czasem zapisuje jego zwyczaje szybciej niż słowniki.

Na pytania związane z “Złotym Piórem” można pisać na [email protected].

na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna Kalisz.