Paraolimpiada czy Paralimpiada - literka, która rozpaliła dyskusję w Polsce

FOT. Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu
W Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu często rozmawiamy o słowach i ich ciężarze - tym razem w centrum uwagi znalazła się jedna literka. Spór o to, czy poprawnie mówić i pisać „paraolimpijski” czy „paralimpijski”, wylał się poza językoznawcze kuluary i dotknął sportowców, urzędników i prawo - zaskakująco blisko nas, w rozmowach lokalnych i w internecie 🙂.
- W Złote Pióro wyciągam na światło powodów, dla których „paraolimpijski” ma zwolenników i przeciwników
- Pokazuję, co to oznacza dla sportowców, prawa i nas wszystkich - mamy mieszane odczucia, a emocje są realne
W Złote Pióro wyciągam na światło powodów, dla których „paraolimpijski” ma zwolenników i przeciwników
Rozgorzała dyskusja zaczęła się od decyzji zmiany nazwy organizacji - według dostępnych informacji, w lutym 2023 roku nazwa została zapisana w formie pozbawionej „o” jako Polski Komitet Paralimpijski. Część środowiska traktuje to jako naturalne dostosowanie do angielszczyzny, inni widzą w tym naruszenie polskiej tradycji słowotwórstwa i logiki języka.
W roli publicznego arbitra wkroczyła Rada Języka Polskiego, która jasno odrzuciła wersję z „a” bez „o”:
Rada Języka Polskiego oświadcza, że nikt nigdy nie zwrócił się do niej z prośbą o opinię o słowie „paralimpijski”, a gdyby o taką opinię poproszono, to byłaby ona negatywna.
- Rada Języka Polskiego
Z kolei badacze języka podkreślają, że „para-” w polszczyźnie to utrwalony sufiks, a formy takie jak paraolimpiada czy paraolimpijczyk funkcjonowały przez dekady. Dr hab. Maciej Malinowski opisuje tę operację jako próbę upodobnienia polskiego nazewnictwa do standardów międzynarodowych - nawet gdy to przeczy rodzimej tradycji:
Jaki był powód przeprowadzenia tego zabiegu słowotwórczego? Kto to wymyślił i po co?
- dr hab. Maciej Malinowski
Nie brakuje też głosów bardziej pragmatycznych - zdaniem niektórych zwolenników zmiany chodzi o klarowność i spójność nazewnictwa w międzynarodowych strukturach sportowych. Michał Rusinek, wskazując różnice fonetyczne między językami, mówił:
W języku angielskim, gdy w słowie spotykają się ze sobą dwie samogłoski - w tym przypadku „a” i „o” - to coś z tym trzeba zrobić. Nie wiadomo bowiem, jak je wymawiać.
- Michał Rusinek
Pokazuję, co to oznacza dla sportowców, prawa i nas wszystkich - mamy mieszane odczucia, a emocje są realne
Dla części sportowców zmiana to drobna kosmetyka, dla innych obojętność. Szermierka na wózku Jadwiga Pacek przyznaje, że nie obchodzi ją to przesadnie - niektórzy zostają przy starej formie, inni przestawili się na wersję bez „o”:
Jestem całkowicie neutralna. Nie uważam, żeby to była bardzo zła decyzja, bo jednak język ewoluuje.
- Jadwiga Pacek
W sprawie pojawiają się też wątki prawne i konstytucyjne - przecież język polski jest w Polsce językiem urzędowym. Dla niektórych obywateli i językoznawców problem polega na tym, że nazwy oficjalnie zarejestrowane przez urzędy powinny respektować zasady języka, a nie być efektem presji z zewnątrz. To rodzi pytania o to, kto ma prawo zmieniać nazewnictwo i jak daleko sięga wpływ organizacji międzynarodowych na polską praktykę językową 🤔.
Spór ma też wymiar symboliczny - czy usunięcie „o” oddziela paralimpiadę od olimpiady w sposób, który może być odbierany jako marginalizacja, czy raczej ma na celu podkreślenie odrębności struktur, logotypów i zasad? W debacie pojawiają się i takie, i takie argumenty, i trudno oczekiwać jednego prostego rozwiązania.
Jeśli macie swoje obserwacje, doświadczenia z nazewnictwem w urzędach albo po prostu chcecie dołączyć do dyskusji - redakcja cyklu Złote Pióro w bibliotece chętnie je przekaże. Kontakt do autora cyklu jest następujący - [email protected]. Zapraszam do rozmowy i do lokalnego udziału - sprawy języka potrafią być bliższe, niż się wydaje 🙂.
na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna Kalisz.
Autor: krystian

