Pleonazmy pod lupą. Kaliska biblioteka rozbraja językowe pułapki

Pleonazmy pod lupą. Kaliska biblioteka rozbraja językowe pułapki

FOT. Miejska Biblioteka Publiczna Kalisz

W Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu znów robi się ciekawie dla tych, którzy lubią słuchać, jak naprawdę działa polszczyzna. Tym razem na pierwszy plan wysuwają się pleonazmy - te z pozoru niewinne zlepki słów, które potrafią rozbawić, zirytować albo po prostu wprowadzić lekki chaos w codziennej mowie. 🙂

  • Złote Pióro 78 bierze na warsztat słowa, które udają, że znaczą więcej
  • Kiedy język zaczyna się wykłócać sam ze sobą
  • Złote Pióro przypomina, że polszczyzna lubi zmieniać zasady po cichu

Złote Pióro 78 bierze na warsztat słowa, które udają, że znaczą więcej

Najnowsza odsłona cyklu „Złote Pióro 78” krąży wokół połączeń, które brzmią znajomo, ale po bliższym przyjrzeniu się nie zawsze trzymają się językowej logiki. Autor zwraca uwagę na takie przypadki jak opisywanie ruchu w dół czy cofania się, gdzie jedno słowo często powtarza sens drugiego i wychodzi z tego klasyczne masło maślane.

W tekście pojawia się też ważna obserwacja: nie każde dziwne zestawienie słów od razu trzeba skreślać. Język bywa bardziej elastyczny, niż lubią to widzieć szkolne definicje. Przykład z ruchem w dół pokazuje, że znaczenie czasownika może być szersze, a niektóre formy, choć na pierwszy rzut oka brzmią podejrzanie, da się obronić. Inne już nie - jak próba łączenia sprzecznych kierunków w jednym zwrocie.

Kiedy język zaczyna się wykłócać sam ze sobą

Najciekawsze w tym materiale jest to, że nie chodzi wyłącznie o wytykanie błędów. To raczej spacer po polszczyźnie z lupą w ręku. Autor przypomina, że rekord się ustanawia, a nie zdobywa, dokumenty się anulują, a wydarzenia odwołuje - i właśnie w takich drobiazgach kryje się codzienna precyzja mówienia.

Sporo miejsca zajmuje też spojrzenie bardziej wyrozumiałe. Niektóre połączenia, choć formalnie budzą opór, w żywej mowie potocznej zdążyły już oswoić się z ludźmi. Tak bywa choćby z wyrażeniami, które w zależności od kontekstu mogą brzmieć całkiem naturalnie, albo wręcz przeciwnie - stają się świadomą ironią. To właśnie ten moment, w którym język przestaje być suchą teorią, a zaczyna przypominać codzienną rozmowę w autobusie, pracy czy na przystanku.

Złote Pióro przypomina, że polszczyzna lubi zmieniać zasady po cichu

W tle tej językowej zabawy widać też coś jeszcze - polszczyzna naprawdę żyje razem z nami. Dawne zasady ustępują czasem miejsca nowym zwyczajom, tak jak stało się z wypłatą pieniędzy z bankomatu. Kiedyś brzmiałoby to nielogicznie, dziś nikt się już temu nie dziwi.

Na końcu zostaje to, co w „Złotym Piórze” najważniejsze: uważność na słowo i przyjemność z jego rozkładania na części pierwsze. Dla jednych to drobiazg, dla innych - świetna okazja, by spojrzeć na codzienną mowę trochę uważniej i z większym uśmiechem 📚

Osoby, które chcą śledzić kolejne odsłony Klubu Miłośników Polszczyzny Złote Pióro, mogą kontaktować się pod adresem [email protected].

na podstawie: MBP Kalisz.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Miejska Biblioteka Publiczna Kalisz). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.