Seria włamań w Kaliszu rozsypała się po policyjnym połączeniu tropów

Seria włamań w Kaliszu rozsypała się po policyjnym połączeniu tropów

Policjanci z Kalisza zatrzymali 47-latka niespełna dobę po ostatnim zdarzeniu z serii przestępstw, które od początku kwietnia rozlały się po mieście. Wydział Dochodzeniowo-Śledczy i Wydział Kryminalny połączyły włamanie do auta, kradzież na myjni, wyrwanie kamer z elewacji bloku i uszkodzenie drzwi w kamienicy. Mężczyzna usłyszał sześć zarzutów, a grozi mu kara nawet 10 lat pozbawienia wolności.

Pierwszy ślad pojawił się 2 kwietnia. Nieznany sprawca włamał się do zaparkowanego w centrum Kalisza samochodu i zabrał z niego torbę z dokumentami oraz saszetkę z pieniędzmi. W kolejnych dniach doszły następne zdarzenia - kradzież na terenie myjni bezdotykowej, wyrwanie kamer monitoringu z elewacji jednego z bloków oraz uszkodzenie drzwi w kamienicy.

Śledczy zaczęli składać te sprawy w jeden ciąg i właśnie to doprowadziło do zatrzymania. Niespełna dobę po ostatnim zdarzeniu policjanci Wydziału Kryminalnego wytypowali i zatrzymali 47-letniego mieszkańca Kalisza. Zebrany materiał pozwolił na przedstawienie mu sześciu zarzutów kradzieży, kradzieży z włamaniem oraz uszkodzenia mienia.

W tle pozostaje powołanie się na kodeks karny - za te czyny grozi mu wymierzona kara nawet 10 lat więzienia. Łączne straty oszacowane przez pokrzywdzonych przekroczyły 15 tys. zł. Ta sprawa pokazuje, jak szybko seria pozornie rozrzuconych zdarzeń może zamienić się w jeden mocny materiał dowodowy.

na podstawie: KMP w Kaliszu.