Wżynać czy wrzynać - językowa zagwozdka z Biblioteki Asnyka

FOT. MBP Kalisz
W Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu pomysł na rozmowę o języku może zacząć się od jednej kłopotliwej litery. Czytelnicy pytają, a Klub Miłośników Polszczyzny zbiera takie dylematy jak znaleziska na targu — czasem pachną świeżością, czasem budzą wspomnienia o szkolnych dyktandach.
- Złote Pióro pokazuje, że jedna literka potrafi namieszać w tekście
- Sięgam do słowników i własnych dyktandowych przygód, żeby dać kontekst
- Przyjdź porozmawiać i przetestować swoją czujność językową w Klubie Miłośników Polszczyzny
Złote Pióro pokazuje, że jedna literka potrafi namieszać w tekście
Czytelniczka zwróciła uwagę na dwa przykłady i poprosiła o wyjaśnienie różnicy:
Proszę o wyjaśnienie, kiedy używamy słowa „wżynać się”, a kiedy „wrzynać się” (…).
(…) „spierzchnięty wawrzynek wżynał się w więcierz z rzezanych obręczy” – w III Dyktandzie Wrocławskim.
„W las wrzynała się droga …” – z najnowszej książki Przemysława Piotrowskiego – „Zmora”.
To pytanie trafiło idealnie pod strzechę dyskusji, jaką zapala każde kolejne „Złote Pióro” organizowane przez bibliotekę. W praktyce współczesne słowniki częściej notują formy przez „rz” — słowo pokrewne wpisano w hasła współczesnych leksykonów jako funkcję przecinania, zagłębiania się czegoś ostrego lub wąskiego. Z kolei forma przez „ż” pojawia się rzadziej i wygląda na związane bardziej z żęciem, koszeniem albo obrazami rolniczymi — tyle że to raczej językowa hipoteza niż twardy wyrok.
Sięgam do słowników i własnych dyktandowych przygód, żeby dać kontekst
Na półkach biblioteki znalazłem kilka starych słowników — część z nich w ogóle nie notuje „wżynania”, inne traktują to słowo inaczej niż współczesne SJP. Słownik Doroszewskiego kojarzy formę przez „ż” z działaniem żnącym - czyli posuwaniem się głębiej w zboże, natomiast nowsze słowniki języka sugerują pisownię przez „rz” jako tę częściej używaną dziś.
Z własnych dyktandowych wspomnień: zdarzają się pułapki, które decydują o miejscu na podium. Kiedyś nadziałem się na „zmoże” i napisałem przez „rz” zamiast „zmóc” w sensie pokonać; innym razem przegrałem z „bieżcie”, które początkowo czytałem jako „brać”. Takie literówki uczą pokory i przypominają, że język to żywy materiał - zmienia się i czasem wystawia nas na próbę. Przy okazji lokalna prasa też potrafi namieszać - nazwisko Izabella Galuba-Bryja sprawiło niemały kłopot deklinacyjny, co tylko dowodzi, że pułapki są wszędzie.
Przyjdź porozmawiać i przetestować swoją czujność językową w Klubie Miłośników Polszczyzny
Jeśli chcesz przekuć ciekawość w praktykę i sprawdzić, która forma lepiej leży na kartce - wpadnij do Klubu Miłośników Polszczyzny przy bibliotece. Spotkania to okazja, by zadawać takie pytania, przynosić teksty z pułapkami i ćwiczyć na przykładach. Kontakt w sprawie klubu - [email protected]. 📚🙂
Język lubi prowokować do myślenia - tu każdy błąd to pretekst do rozmowy, a każda rozmowa może uratować przed literówką na następnym dyktandzie.
na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna Kalisz.
Autor: krystian
