Finalista po eliminacjach? Kalisz rozbraja sportowy chaos w Złotym Piórze 73

3 min czytania
Finalista po eliminacjach? Kalisz rozbraja sportowy chaos w Złotym Piórze 73

FOT. Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu

W kaliskiej Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Adama Asnyka znów robi się głośno nie od piłki, tylko od słów. W najnowszym odcinku cyklu „Złote Pióro 73: Turniej finałowy” Marcin Galant bierze na warsztat język sportowych relacji i pokazuje, jak łatwo jedno modne określenie potrafi zamieszać kibicom w głowach ⚽📚

  • Złote Pióro 73 bierze na celownik słowo, które w sporcie rozjechało sens
  • Finały, eliminacje i finalistów da się uporządkować bez gimnastyki
  • Kaliski głos przypomina, że w sporcie słowa też grają o porządek

Złote Pióro 73 bierze na celownik słowo, które w sporcie rozjechało sens

Autor nie idzie w grzeczną, akademicką korektę. Wchodzi w temat z pełnym impetem i pyta o coś, co słyszy się od lat w radiu, telewizji i internecie - czy naprawdę każdy, kto przebrnął przez eliminacje, powinien już nazywać się finalistą? Jego odpowiedź jest prosta: nie.

W centrum tej opowieści stoi stary spór o to, co właściwie znaczy „finał” w sporcie. Galant przypomina, że finał to jeden decydujący mecz albo ostatni etap rozgrywek, a nie cały turniej rozciągnięty na wiele tygodni. Dlatego tak dużo uwagi poświęca piłkarskim mistrzostwom świata i Europy, gdzie według niego terminologia często skręca w stronę skrótu myślowego, który zamiast ułatwiać - zaciemnia obraz.

Finały, eliminacje i finalistów da się uporządkować bez gimnastyki

Najmocniej wybrzmiewa tu argument praktyczny: jeśli ktoś grał w eliminacjach, to brał udział w eliminacjach, a nie automatycznie w finałach. Galant wyciąga z tego bardzo konkretne konsekwencje dla języka komentatorów, którzy chętnie mówią o „finałach mistrzostw świata” albo „finałach Euro”, choć zwykle mają na myśli całe turnieje główne.

W tekście pojawia się też przypomnienie historyczne - mundial z 1950 roku, kiedy nie rozegrano klasycznego finału, tylko turniej finałowy w formie kolejnej fazy grupowej. To właśnie ten wyjątek pokazuje, że język sportu potrafi być precyzyjny, jeśli tylko chce. Autor podkreśla, że lepiej mówić jasno: eliminacje, mistrzostwa, finał, turniej finałowy - bez wciskania wszystkich uczestników do jednego worka z napisem „finaliści”.

Kaliski głos przypomina, że w sporcie słowa też grają o porządek

W najbardziej wyrazistych fragmentach Galant rozciąga swoją argumentację poza sam futbol. Porównuje sportowe nazewnictwo do teleturniejów, gdzie nikt rozsądny nie nazywa finalistą kogoś tylko dlatego, że przeszedł etap kwalifikacyjny. Właśnie tam widać, jak mocno znaczenie słów zależy od tego, czy używamy ich precyzyjnie, czy na skróty.

Ten kaliski tekst nie jest więc suchą językoznawczą łamigłówką. To raczej głośne przypomnienie, że kibic naprawdę nie musi się domyślać, czy chodzi o mecz finałowy, czy o cały turniej. A jeśli ktoś po lekturze zacznie słuchać relacji sportowych trochę uważniej, to właśnie o taki efekt chodziło w „Złotym Piórze” - żeby słowa nie robiły na boisku większego zamieszania niż sama gra.

na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna Kalisz.

Autor: krystian