„Złote Pióro” rozplątuje końcówki -ówna i -anka

„Złote Pióro” rozplątuje końcówki -ówna i -anka

W Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu tym razem na warsztat trafiają nazwiska, które dziś brzmią nieco staroświecko, ale w dawnych książkach i filmach pojawiają się bez przerwy. Końcówki -ówna i -anka potrafią nieźle namieszać - zwłaszcza gdy ktoś uzna je za prawdziwą, urzędową część nazwiska. 📚

  • „Złote Pióro” pokazuje, skąd brały się panieńskie końcówki
  • Odmiana potrafi sprawić kłopot nawet w książce
  • Dawny obyczaj znika, ale literatura wciąż go przechowuje

„Złote Pióro” pokazuje, skąd brały się panieńskie końcówki

Formy takie jak Nowakówna, Cieślakówna czy Rodziewiczówna nie były odrębnymi nazwiskami zapisanymi w dokumentach. Stosowano je zwyczajowo wobec dziewcząt i niezamężnych kobiet, podkreślając ich stan cywilny. Dziś ten obyczaj niemal całkowicie odszedł do historii, między innymi dlatego, że mężczyźni nie musieli w nazwisku informować, czy są żonaci.

Prof. Jan Miodek zwracał uwagę, że kobieta nie ma powodu, by ujawniać tę informację w nazwisku.

„Nie ma żadnego powodu, aby kobieta to robiła” - powiedział prof. Jan Miodek.

Dawne słowotwórstwo bywało przy tym zaskakująco pomysłowe. Córka pana Śnieg mogła zostać Śnieżanką, a córka pana Skarga - Skarżanką. W praktyce częściej wybierano jednak końcówkę -ówna, dodawaną do nazwisk takich jak Stankiewicz, Cieślak, Nowak czy Rodziewicz.

Właśnie dlatego Helena Mniszkówna nie nazywała się naprawdę Mniszkówna. Jej nazwisko brzmiało Mniszek-Tchorznicka. Podobnie popularna niegdyś forma Czubówna odnosiła się do Krystyny Czub, a Krukówna do Agnieszki Kruk. 🎭

Odmiana potrafi sprawić kłopot nawet w książce

Panieńskie formy nazwisk odmieniają się jak rzeczowniki. To ważna zasada, bo łatwo pomylić mianownik z przypadkami zależnymi. Jeśli mówimy o Toli Mankiewiczównie, to w dopełniaczu powiemy: Mankiewiczówny, a nie Mankiewiczównej.

Podobny błąd pojawił się w książce poświęconej aktorce i piosenkarce Toli Mankiewiczównie. Sama artystka nosiła nazwisko Mankiewiczówna jako formę panieńską po swojej matce, choć jej rodzinne nazwisko mogło mieć także postać Oleksa lub Oleksy. Dla gramatyki nie zmienia to jednak najważniejszego: Mankiewiczówna pozostaje formą rzeczownikową.

Nie należy przy tym przenosić tej reguły na nazwiska przymiotnikowe. Ewa Farna odmienia swoje nazwisko jak przymiotnik - poprawnie mówimy więc: słuchamy Ewy Farnej. Nie ma tu analogii do rzeczowników typu sarna - sarny. Gdyby nazwisko ojca piosenkarki brzmiało Farna, córka mogłaby teoretycznie używać formy Farnianka. Jej ojciec nosił jednak nazwisko Farny.

To właśnie podobne niuanse sprawiają, że stare nazwiska potrafią zatrzymać czytelnika na dłużej. Jedna końcówka może zmienić sposób odmiany, a czasem także ukryć właściwe nazwisko bohaterki. 🔎

Dawny obyczaj znika, ale literatura wciąż go przechowuje

Końcówki -ówna i -anka coraz częściej brzmią żartobliwie albo archaicznie. Współcześnie nie są potrzebne, a ich stosowanie może prowadzić do przekonania, że kobieta rzeczywiście nosi nazwisko zapisane w takiej formie w dowodzie osobistym. Zdarzało się nawet, że uczennica została ukarana oceną niedostateczną za poprawienie narzuconego jej podpisu Lisówna na prawidłowe nazwisko Lis.

Jeszcze starszy zwyczaj przypomina postać Andrzejowej Korczyńskiej z „Nad Niemnem”. Andrzejowa nie jest imieniem, lecz określeniem żony Andrzeja. Co ciekawe, czytelnik nie poznaje jej imienia. Z kolei nazwisko Elizy Orzeszkowej pochodziło od nazwiska pierwszego męża, Orzeszko. Gdyby nazywał się Orzeszek, żona najpewniej i tak zostałaby Orzeszkową, a nie Orzeszekową.

Takie językowe zagadki są tematem kolejnej odsłony cyklu „Złote Pióro” Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu. Uwagi i pytania dotyczące cyklu można kierować na adres [email protected].

na podstawie: MBP Kalisz.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły